To był zwyczajny piątkowy wieczór. Choć może nie taki zwyczajny, gdyż czekał na niego cały rok, ale w najdalszych domysłach nie sądził że właśnie z tego powodu.
Tego dnia wziął wolne, by spokojnie umówić się z wyjątkowymi ludźmi, których spotykał tylko ten jeden raz w roku. Świetni ludzie, Harley, piękne okoliczności przyrody ... wszystko co najpiękniejsze było dla niego a On był częścią tego wszystkiego.
Nie spodziewał się jedynie, że to co go spotka na miejscu na zawsze zmieni jego pojęcie na temat piękna i cudowności tego świata.
Świata z którym zmaga się od lat. Świata który często doświadczał go srogo i pokazał czym jest ból, cierpienie, rozczarowanie i samotność.
Mimo to żył, uśmiechał się i nadal wierzył że karma wraca, że uśmiechając się do tego świata w magiczny sposób sprawi, że świat uśmiechnie się kiedyś do niego.
Ten moment miał właśnie nadejść...
Słyszał o niej na fejsie, ale nawet nie zadał sobie odrobiny trudu by sprawdzić jej profil przed tym zlotem.
Nie przyszło mu do głowy by to zrobić, bo w końcu on taki szary zwyczajny chłopak, nie szuka nikogo, nie pragnie niczego ...
Było już późno, większość już zjechała i zaczęła się ogniskowa biesiada. Dużo radości, śmiechów, żartów ... Opowieści mniej czy bardziej motocyklowych. Jednak On był gdzieś obok.
Jakby świat podświadomie dał mu znak że czeka go coś wyjątkowego.
Kolejne motocykle podjeżdżały co jakiś czas, nic specjalnego tego wieczora. Jednak ten jeden wprawił całe otoczenie w wyjątkowe wibracje, jakby powietrze nagle całe zaczęło pracować w takt tego jednego silnika.
Zdziwiło go że nikt inny tego nie zauważył. Bez wahania ruszył na parking, niczym w amoku, prowadzony jakąś tajemniczą siła, podążając za wyjątkowym dźwiękiem tego motoru, a przecież to Sportakiada i takich silników słyszał już mnóstwo.
Z daleka zauważył ten chromowany zbiornik oleju, dokładnie taki jak w jego modelu. Nie ma takich wiele.
Tak to jest dokładnie taka maszyna z jaką rozstał się wiosną. To był świetny motocykl, choć zaliczył na nim wywrotkę i miał od tej pory niewielkie wgniecenie na baku, którego nie naprawiał, by było pamiątką i świadectwem.
By przypominało mu wartość życia!
A na motocyklu ...
Dech mu zaparło, serce stanęło, ręce powoli opadły ...
Z pod otwartego kasku widać było jedynie chustę zasłaniającą twarz i OCZY!
Cudne, pełne blasku, roziskrzone niczym zorza polarna. Oczy które mówiły jasno i wyraźnie: już jestem!
Krzysztof Bławat - Opowiadania
środa, 14 czerwca 2017
Stary znajomy
Jechała do domu podniecona i rozczarowana swoją postawą. Dręczyły ją wątpliwości: czy powinna rzucić mu się w ramiona? Czy kiedykolwiek jeszcze będzie miała okazję go zobaczyć?
Było późno. Na ulicach w tym małym miasteczku o tej porze nie było żadnego samochodu. Gdy skręciła pod swój blok zauważyła dopiero że ktoś jednak jechał cały czas za nią.
Wyłączyła silnik i bała się wysiąść z auta. W mroku nie było widać ani tego drugiego samochodu, ani jego kierowcy. Był tam, siedział w aucie i też nie wysiadał. Czekał. Na co? Czyżby na nią?
Kto to był ?... Na wszelki wypadek sięgnęła po telefon do torebki, i w tym momencie podskoczyła z przerażenia gdy ON zapukał w szybę tuż nad jej głową.
Upuściła telefon i zdążyła jeszcze wydusić z siebie krótkie - Ale ... gdy On wsiadł błyskawicznie do jej auta i kompletnie bezczelnie i zaskakująco zaczął ją całować.
W głowie jej zawirowało, myśli szalały. Dlaczego za nią pojechał? Jak śmie się tak zachowywać! I jakim cudem nie pomyślała w takiej chwili o tym by zamknąć drzwi w samochodzie?
A tymczasem jej ciało oddawało mu się jak prowadzone tajemniczą siłą. Oddawała po stokroć każdy pocałunek. Dotykała go z równą namiętnością co On jej. Zauważyła to zbyt późno, czuła się jakby to wszystko działo się jakby obok, jakby nie była sobą, lecz oglądała to wszystko z boku.
Jednocześnie czuła to tak intensywnie. Każdy jego dotyk, każde muśnięcie jego warg na jej szyi, ramionach, piersiach ... Piersiach??? Boże, jest pół naga. Kiedy?, jak?
Wtedy nagle przestał ją całować i spojrzał jej głęboko w oczy. Chciała jeszcze, chciała aby ta chwila trwała, aby wciąż ją dotykał i całował. On jednak patrzył jej w oczy, a jednocześnie podciągał jej sukienkę i chwycił za majtki. Zadrżała i ... świat zupełnie odpłynął ...
Fala gorąca przeszyła całe jej ciało i zamiast uciec, wyrwać się, zaprotestować choćby, pozwoliła by dalej robił z nią to co tylko chciał. On za to wcale się nie spieszył, zdejmował z niej majtki powoli, równo, konsekwentnie, jakby miał to wszystko zaplanowane od samego początku.
A ona już nic nie mogła zrobić ... Jej ciało zaczęło jedynie powoli wyginać się, pulsować delikatnie, jakby w rytm czegoś co jeszcze nie nastąpiło.
Odwrócił ją plecami do siebie, jedną ręką objął w pół a drugą chwycił za kark i wszedł w nią. Zrobił to tak ... delikatnie i stanowczo jednocześnie, że jej świadomość przestała już zupełnie odbierać jakiekolwiek bodźce poza Nim w niej!
Dźwięk wirował, przeplatany jej jękami i jego głośnym oddechem, światła to gasły, to zapalały się ponownie i błyszczały niczym tysiące gwiazd na zupełnie zaparowanych szybach. Świat stał się zabawką, igraszką, pragnieniem, pożądaniem ... cudem!
Orgazm jaki ogarnął ją w tej chwili nie był tym co przeżywała od czasu do czasu w zaciszu sypialni z wibratorem w ręku. To był orgazm który zawładnął nie tyle jej ciałem, co uniósł jej duszę daleko ponad rzeczywistość.
Nigdy świadomie nie odważyła by się na seks w aucie i to pod swoim blokiem, nigdy ... ale tym razem nie miał czasu na świadome podjęcie decyzji.
Była cudownie szczęśliwa, że nie dał jej tej możliwości. Gdy odzyskała świadomość, on wciąż był w niej i przytulał ją mocno. Było cicho, ciepło, bezpiecznie ...
Było późno. Na ulicach w tym małym miasteczku o tej porze nie było żadnego samochodu. Gdy skręciła pod swój blok zauważyła dopiero że ktoś jednak jechał cały czas za nią.
Wyłączyła silnik i bała się wysiąść z auta. W mroku nie było widać ani tego drugiego samochodu, ani jego kierowcy. Był tam, siedział w aucie i też nie wysiadał. Czekał. Na co? Czyżby na nią?
Kto to był ?... Na wszelki wypadek sięgnęła po telefon do torebki, i w tym momencie podskoczyła z przerażenia gdy ON zapukał w szybę tuż nad jej głową.
Upuściła telefon i zdążyła jeszcze wydusić z siebie krótkie - Ale ... gdy On wsiadł błyskawicznie do jej auta i kompletnie bezczelnie i zaskakująco zaczął ją całować.
W głowie jej zawirowało, myśli szalały. Dlaczego za nią pojechał? Jak śmie się tak zachowywać! I jakim cudem nie pomyślała w takiej chwili o tym by zamknąć drzwi w samochodzie?
A tymczasem jej ciało oddawało mu się jak prowadzone tajemniczą siłą. Oddawała po stokroć każdy pocałunek. Dotykała go z równą namiętnością co On jej. Zauważyła to zbyt późno, czuła się jakby to wszystko działo się jakby obok, jakby nie była sobą, lecz oglądała to wszystko z boku.
Jednocześnie czuła to tak intensywnie. Każdy jego dotyk, każde muśnięcie jego warg na jej szyi, ramionach, piersiach ... Piersiach??? Boże, jest pół naga. Kiedy?, jak?
Wtedy nagle przestał ją całować i spojrzał jej głęboko w oczy. Chciała jeszcze, chciała aby ta chwila trwała, aby wciąż ją dotykał i całował. On jednak patrzył jej w oczy, a jednocześnie podciągał jej sukienkę i chwycił za majtki. Zadrżała i ... świat zupełnie odpłynął ...
Fala gorąca przeszyła całe jej ciało i zamiast uciec, wyrwać się, zaprotestować choćby, pozwoliła by dalej robił z nią to co tylko chciał. On za to wcale się nie spieszył, zdejmował z niej majtki powoli, równo, konsekwentnie, jakby miał to wszystko zaplanowane od samego początku.
A ona już nic nie mogła zrobić ... Jej ciało zaczęło jedynie powoli wyginać się, pulsować delikatnie, jakby w rytm czegoś co jeszcze nie nastąpiło.
Odwrócił ją plecami do siebie, jedną ręką objął w pół a drugą chwycił za kark i wszedł w nią. Zrobił to tak ... delikatnie i stanowczo jednocześnie, że jej świadomość przestała już zupełnie odbierać jakiekolwiek bodźce poza Nim w niej!
Dźwięk wirował, przeplatany jej jękami i jego głośnym oddechem, światła to gasły, to zapalały się ponownie i błyszczały niczym tysiące gwiazd na zupełnie zaparowanych szybach. Świat stał się zabawką, igraszką, pragnieniem, pożądaniem ... cudem!
Orgazm jaki ogarnął ją w tej chwili nie był tym co przeżywała od czasu do czasu w zaciszu sypialni z wibratorem w ręku. To był orgazm który zawładnął nie tyle jej ciałem, co uniósł jej duszę daleko ponad rzeczywistość.
Nigdy świadomie nie odważyła by się na seks w aucie i to pod swoim blokiem, nigdy ... ale tym razem nie miał czasu na świadome podjęcie decyzji.
Była cudownie szczęśliwa, że nie dał jej tej możliwości. Gdy odzyskała świadomość, on wciąż był w niej i przytulał ją mocno. Było cicho, ciepło, bezpiecznie ...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)